Święta inne niż wszystkie — kiedy rodzisz „nową siebie”
Narodziny dziecka to rewolucja. Nie tylko w sensie fizycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym i tożsamościowym. Kiedy zostajesz mamą, zmienia się wszystko: rytm dnia, potrzeby, relacje, a często także poczucie własnej wartości. Jeśli dodamy do tego grudniowy klimat — światełka, oczekiwania, spotkania rodzinne i presję „magicznych świąt” — łatwo poczuć się przytłoczoną.
Dlatego ten tekst nie będzie o tym, jak zrobić 12 potraw w 3 godziny ani jak idealnie udekorować dom z niemowlakiem przy piersi. To poradnik wsparcia — dla Ciebie, która być może nie śpisz od kilku nocy, która próbujesz odnaleźć się w nowej roli, a mimo wszystko chcesz, by święta miały sens. I miały go dla Ciebie.
Zacznij od siebie — bo mama też człowiek
Jednym z największych wyzwań świeżo upieczonej mamy jest ignorowanie własnych potrzeb. Zmęczenie, głód, ból pleców, brak snu — to wszystko uznaje się za „normę”. A przecież nie da się z pustego nalać. Nie da się być cierpliwą, czułą, obecna dla dziecka, jeśli ciało i głowa wołają o pomoc.
W te święta daj sobie pozwolenie na myśl: „Ja też jestem ważna”. To może oznaczać 15 minut samej w wannie, drzemkę w dzień, odpuszczenie gotowania lub zamówienie kolacji. To może być chwila rozmowy z kimś, kto nie pyta „ile waży dziecko?”, ale „jak Ty się dziś czujesz?”. To może być decyzja, by nie jechać na rodzinny obiad, bo po prostu nie masz siły.
Twoje potrzeby nie zniknęły z chwilą porodu. One się zmieniły — ale nadal istnieją. I zasługują na uwagę.
Nie musisz robić wszystkiego — serio
Kult idealnych świąt ma się dobrze. W mediach społecznościowych królują zdjęcia rodzin w dopasowanych piżamach, dzieci z kokardkami i perfekcyjnie nakryte stoły. W rzeczywistości wiele mam płacze z bezsilności, usypiają dzieci na kolanach między jednym pierogiem a drugim, albo śpi z maluchem, gdy inni dzielą się opłatkiem.
I to jest absolutnie w porządku.
Nie musisz udowadniać, że potrafisz wszystko. Nie musisz godzić roli kucharki, dekoratorki i perfekcyjnej gospodyni z byciem mamą. Możesz powiedzieć „nie dam rady w tym roku”, możesz poprosić o pomoc, możesz poprosić partnera lub rodzinę o przejęcie części obowiązków. To nie jest porażka — to dojrzałość i troska o siebie.
Ustal własne zasady świąt — takie, które pasują do Waszego rytmu
Noworodki i niemowlęta mają swoje potrzeby, które rzadko wpisują się w świąteczny harmonogram. Karmienie, drzemki, płacz bez powodu — to wszystko jest teraz Twoją codziennością. Dlatego warto zadbać o to, by święta dostosować do dziecka, a nie odwrotnie.
Jeśli organizujecie Wigilię u siebie — zaplanuj najprostsze dania, które można przygotować wcześniej. Jeśli idziecie do rodziny — uprzedź, że możecie nie zostać długo. Przygotuj kącik dla dziecka (koc, poduszka do karmienia, cisza), zadbaj o komfort karmienia — piersią czy butelką.
Pamiętaj: to nie jest „nienormalne”, że Twoje święta wyglądają inaczej niż kiedyś. To jest nowy etap życia. I może być piękny — jeśli nie będzie na siłę przypominał poprzedniego.
Emocje, które są zaskakujące — i całkowicie naturalne
W święta mogą wracać silne emocje — zmęczenie, żal, frustracja, płacz. Możesz tęsknić za dawnym „ja”, możesz czuć się niewystarczająca, możesz porównywać się do innych. I choć nikt o tym głośno nie mówi — to wszystko jest normalne.
Baby blues dotyka nawet 80% kobiet po porodzie. To przejściowy stan spadku nastroju, który może się nasilić w święta — bo wtedy wszystko jest „bardziej”. Jeśli czujesz, że smutek trwa dłużej, że nie masz siły, że jesteś obojętna na dziecko lub czujesz lęk — porozmawiaj z kimś. Partnerem, położną, lekarzem, terapeutą. Prośba o pomoc to nie słabość, tylko odwaga.
Przetrwać — ale też poczuć bliskość i sens
Nie musisz kochać świąt. Możesz je po prostu przetrwać. Ale możesz też stworzyć swój własny sposób na ten czas. Czas, który będzie spokojniejszy, bardziej intymny, mniej spektakularny — ale za to prawdziwy.
Może to będzie wspólna drzemka z dzieckiem przy choince, zamiast spotkań z rodziną. Może spacer w ciszy, zamiast biesiady. Może jedno zdjęcie z maluchem w piżamie, zamiast całej sesji. Może zamiast prezentów — życzliwość, dobre słowo, spojrzenie, które mówi: „widzę cię, jesteś wystarczająca”.
Bo jesteś. Nawet jeśli święta wyglądają inaczej niż kiedyś. Nawet jeśli jesteś zmęczona, nieumalowana, niegotowa na gości. Jesteś mamą. A to już wystarczający cud, by te święta miały znaczenie.
